Międzynarodowa obsada i światowy poziom, sportowy i kulinarny na kortach w Czarnkowie
Niedawno pisaliśmy o jesiennym święcie dzieci na kortach, a teraz możemy się pochwalić ciekawym wydarzeniem dla młodzieży i dorosłych. Jak co roku, od 20 lat na obiekcie Ogniska TKKF „Nałęcz” w Czarnkowie odbywa się Otwarty Turniej Deblowy, na który cały rok czekają tenisiści z całej Polski. DEBLOWE GRAND PRIX KOMAT 2025 przyciągnęło na czarnkowską arenę zawodników również z innych krajów europejskich. Od paru lat Otwarty Turniej Deblowy jest objęty patronatem przez firmę Komat. Po Turnieju Dziecięcym oraz Ogólnopolskim Turnieju Weteranów, to największa coroczna impreza na czarnkowskich kortach. W tym roku w turnieju wystartowało 24 zawodników, z czego 12, to reprezentanci naszego Ogniska, pozostali to goście z Poznania, Ryczywołu, Trzcianki, Wągrowca, jeden zawodnik przyleciał do nas z Londynu, pokonując grubo ponad 1000 km, a dwóch pokonując ponad 700 km przyjechało z Niemiec.
Pierwszy etap rozgrywek przeprowadzono w grupach, gdzie każda para rozgrywała trzy spotkania, zbierając punkty za mecze, ale również małe punkty z wygrane sety, a nawet gemy. Każdy mały punkt mógł decydować o późniejszym prawie do gry w następnym etapie turnieju, w którym zagrały „Jedynki” oraz najlepsza „Dwójka” z poszczególnych grup.
W każdym turnieju grają różni zawodnicy, faworyci, debiutanci i „dinozaury”, „czarne konie” i „niespodzianki turniejowe”, wszystkich jednak zawsze łączy zdrowa sportowa rywalizacja, miła zabawa i emocje, radość po zagraniu niezwykłym i złość po nieudanym, a czasami smutek po przegranym meczu, który jeszcze chwilę prędzej wydawał się już wygrany i tylko kataklizm mógł spowodować odwrócenie się sytuacji o 180 stopni. I taki kataklizm przychodzi, nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego, a przecież grało się tak samo – to jest właśnie piękno tenisa ziemnego, jego nieprzewidywalność, fale zagrań dobrych i beznadziejnych, powroty z piekła do nieba i odwrotnie, nadzieja i szansa na sukces, nawet przy tragicznej sytuacji w meczu i chwilowym załamaniu. Po zmianie stron, po kolejnych serwisach i skutecznych returnach, wiara wraca i kłopoty może mieć przeciwnik.
Podczas rozgrywek kolejny raz w tym roku pokazali się z dobrej strony nasi wychowankowie, 17-letni bracia Piotr i Stanisław Dzięcielak, którzy pokonali dobrą, bardzo doświadczoną parę z naszego Ogniska.
Rozgrywki grupowe, to aż 18 meczów, po 6 w każdej grupie, trudno więc przewidzieć do ostatnich piłek, kto zagra w spotkaniach półfinałowych. Zawodnicy oraz zgromadzona publiczność, wszyscy czekali, która para będzie tą szczęśliwą „Dwójką” i zagra półfinałowy mecz z najlepszą „Jedynką”. Czarnym koniem zawodów okazała się para Jacek Dymek i Sebastian Geremek, i to ta czarnkowska para zagrała mecz o finał z poznańską parą Marcinem Niewczykiem i Grzegorzem Huberem. Czarny koń niestety ma też chwilę słabości i nie udaje mu się awansować do finału. Drugi półfinał zebrał największą publiczność i dostarczył największą dawkę emocji, zarówno dla zawodników, jak i dla publiczności. Spotkanie to, to mecz w którym zagrało 4 instruktorów/trenerów tenisa ziemnego. Po jednej stronie siatki Sylwester Baryczkowski i Marcin Jachimczyk, mieszkańcy Czarnkowa z tenisem i naszymi kortami związani od lat. Po drugiej stronie siatki Artur Adamczak i Wojtek Zalewski – obaj są aktualnie głównymi trenerami w niemieckich klubach. Artur pochodzi z Opalenicy i grał już kiedyś w naszych turniejach. Wojtek, to Czarnkowianin, wcześniej reprezentujący Ognisko TKKF Nałęcz i miasto Czarnków na najlepszych turniejach tenisowych, na największych obiektach w całej Polsce, i to z ogromnymi sukcesami, a także trener w naszej szkółce tenisowej.
Mecz był niezwykle emocjonujący, podszyty różnymi smaczkami w rywalizacji między kolegami, a Wszyscy mają papiery na to, co robią i ogromne doświadczenie. Wysoki poziom gry i super atmosfera sportowa pokazała, że tenis nawet w takim miasteczku jak Czarnków, może przypominać i dawać publiczności, takie same doznania jak na wielkich arenach czy przed telewizorem. Tutaj jednak publiczność ma zdecydowanie bliżej do zawodników, może czuć prawie ich oddech, wysiłek, zmęczenie, napięcie, szybkość, dźwięki uderzeń rakietą w piłkę i piłki w taśmę czy linię. Podczas meczu były chwile, że publiczność zamierała, nikt nie wiedział, co się wydarzy w następnych zagraniach. Ostatecznie zwycięstwo padło łupem Artura i Wojtka, chociaż Sylwkowi i Marcinowi niewiele brakowało do zagrania w finale.
Zdecydowanie więcej sił w drodze do Finału zachowali Artur Adamczak i Wojtek Zalewski, ostatecznie zdobywając puchar GRAND PRIX KOMAT 2025, pokonując w finale Marcina Niewczyka i Grzegorza Hubera.
Okazałe puchary oraz nagrody podczas uhonorowania najlepszych 4 par, wręczył prezes stowarzyszenia Zbigniew Zalewski, przekazując wiele miłych słów i gratulacji od Pana Mieczysława Kozłowskiego, prezesa firmy Komat – członka naszego Ogniska.
Turniej tej rangi nie mógł się odbyć bez atrakcyjnej oprawy gastronomicznej, którą zapewnili Michał i Bartosz Benrotowie, właściciele sieci barów Garnek i Gościńca Ponderosa.
Niezwykłą niespodziankę przygotował Bartek zaskakując wszystkich uczestników i gości EXTRA DANIEM TURNIEJU, a mianowicie Burgerami á la Tenis. Przysmak zrobił na wszystkich tak duże wrażenie i pobudził do dyskusji o jego smaku i zaletach, że poprosiłem kolegę Bartka, kucharza i wieloletniego managera w sieci londyńskich restauracji o komentarz i wytłumaczenie, co to było za CACKO.
Bardzo proszę: To Cacko, to Pulled Pork Sandwich - to jedna z ikon kuchni południowych Stanów Zjednoczonych, symbol powolnego gotowania, aromatycznego dymu i rodzinnych spotkań przy grillu. Choć dziś można ją znaleźć w foodtruckach od Londynu, przez Czarnków, po Warszawę, jej korzenie sięgają głęboko w amerykańskie Południe — zwłaszcza stanów Karolina Północna, Karolina Południowa, Tennessee i Georgia. Tradycja barbecue w Ameryce ma historię dłuższą niż samo państwo.
Jej korzenie sięgają XVII wieku, gdy hiszpańscy osadnicy przejęli od rdzennych mieszkańców Karaibów technikę wolnego pieczenia mięsa nad dymem — barbacoa.
Na amerykańskim Południu zaczęto w ten sposób przyrządzać wieprzowinę, zwłaszcza łopatkę. Po wielogodzinnym wędzeniu lub pieczeniu mięso stawało się tak miękkie, że można je było „szarpać” na włókna — stąd nazwa pulled pork. Następnie łączono je z lokalnym sosem BBQ (octowym, musztardowym lub pomidorowym) i nakładano do miękkiej bułki.
Kanapka stała się hitem jarmarków i barów przydrożnych, bo była praktyczna i sycąca. Dziś to globalny klasyk comfort food — aromatyczny, dymny, soczysty, często podawany z coleslawem i piklami. Długie wędzenie lub pieczenie (10–12 godzin) w dymie, powodują, że włókna mięsa dosłownie rozpadają się pod dotykiem.
Potwierdzam - Bartek pokazywał nam to podczas przygotowywania potraw - Mistrz opowiadał o tym wszystkim w czasie pracy, która dawała mu bardzo dużo radości, a włożone serce w przygotowanie dań, my czuliśmy podczas konsumpcji. Jak widać przy okazji mogliśmy się dużo dowiedzieć i nauczyć.
Ostatni turniej w sezonie, to znakomita okazja do podziękowania członkom Zarządu Ogniska TKKF „Nałęcz” w Czarnkowie, zapracowanym na rzecz naszej organizacji, a są to Koledzy: Robert Fąferek, Jacek Garstka, Janusz Nowaczyk, Piotr Sinoradzki, Tomek Tomaszewski, Sylwek Baryczkowski oraz członkom Komisji Rewizyjnej, tj. Katarzynie Pilawskiej, Jackowi Michalskiemu i Dariuszowi Raczewskiemu. Dziękuję Wam w imieniu wszystkich członków za zaangażowanie i poświęcony bezinteresownie czas. Nasze korty służą wszystkim mieszkańcom Czarnkowa i całego regionu, pozwalają odpocząć i spędzić czas w atrakcyjnym miejscu całym rodzinom. Nasz obiekt, panujący na nim porządek, stan nawierzchni, miejsce do odpoczynku pod wiatą, nowy prysznic i pomieszczenia socjalne, a także poziom działalności i organizacji cenią sobie sportowcy z najdalszych zakątków Polski i nie tylko.
Podziękowania dla naszego miasta Czarnków, dla Sponsorów, dla Nadleśnictwa Sarbia za wypożyczanie stołów i ławek na większe imprezy sportowe dla dzieci i dorosłych.
Z nadzieją na sukcesy w następnym sezonie,
Gem, Set, Mecz…
Zbigniew Zalewski
Prezes Ogniska TKKF „Nałęcz” w Czarnkowie
KORTY CZARNKÓW

